Październikowo i koncertowo
Październik obrodził w koncerty. No może nie do końca, bo byłam tylko na 3 imprezach, ale miło je wspominam :) Pierwszym widowiskiem było oratorium Tu es Petrus pod dyrygenturą Rubika. Fantastyczna muzyka i atmosfera. Szkoda tylko, że nie miałam jak porobić zdjęć...
Potem? Skok Jazz Festiwal w Sopocie. Wzięłam udział w ostatnim koncertowym dniu, kiedy to grały 2 kapele - Maciek Grzywacz Quartet feat. Avaishai Cohen "Things never done" oraz Drum Freaks, Milo Kurtis & co. Zdecydowanie polecam drugi zespół - pomieszanie jazzu i rytmów etnicznych. Prawdziwa śmietanka dla koneserów tego typu muzyki.




Kolejną imprezą był piątkowy koncert Lao Che, grupy która uczy patriotyzmu przez muzykę. Przynajmniej ja ich tak odbieram. Brzmienie, które wpada w ucho sporej grupie ludzi, teksty, które pozostają w pamięci na długo. Masa wrażeń i przemyśleń.
Warto ich posłuchać i zobaczyć w akcji... Polecam.



No i to na tyle październikowych przygód na koncertach. Mam nadzieję, że w listopadzie też nie będę się nudziła ;)


Komentarze (3):
Ja też byłem w tych wszystkich miejscach, a się nie chwalę...
a ja byłam na Closterze i WCALE się nie chwalę :P
a ja - jak to mawiał mój znajomy "mam czym, to się chwalę" ;P
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna